Filmy opowiadające o superbohaterach nie należą do moich ulubionych. Jeśli już, któraś seria mi się naprawdę podobała, to były to przygody Batmana w Mrocznym Rycerzu. Dlatego też sceptycznie podchodziłem do nowej odsłony Spider-Mana. Teraz wiem już jednak, że warto było poświęcić czas na obejrzenie tej produkcji. Niesamowity Spider-Man to debiut Marca Webba jeśli chodzi o reżyserię wysokobudżetowej produkcji.
Peter Parker, w którego rolę wciela się Andrew Garfield ponownie przedstawiony jest jako nieporadny życiowo nastolatek, który zostaje ugryziony przez pająka. Unika szkolnych łobuzów i podkochuję się w najładniejszej dziewczynie w szkole. Nieświadomie przyczynia się do śmierci wuja, z czasem zaczyna poznawać moc, która w nim drzemie i wykorzystuję ją do walki w obronie mieszkańców Nowego Jorku. Reżyser dużo czasu poświęca na przedstawienie widzowi dzieciństwa bohatera, jego życia w szkole oraz pierwszych reakcji po ugryzieniu. Webb doskonale wiedział, jak stworzyć nastrój intymności w scenach rozmów pomiędzy bohaterem, a Gwen Stacy (w tej roli Emma Stone). Spider-Man nareszcie dowcipkuje, czuć od niego charyzmę, której brakowało tej postaci, gdy wcielał się w nią Tobey Maguire. Pomimo tego, że część scen została już przedstawiona w filmie z 2002 roku, wypadają one o wiele wiarygodniej w ponownym otwarciu serii. Fanów z pewnością ucieszy to, że tym razem twórcy zostali wierni komiksom i Peter nie posiada umiejętności wytwarzania sieci - udaje mu się opracować specjalne mechanizmy, które mu to umożliwiają.
Duże słowa uznania należą się twórcom za to, w jaki sposób przedstawili relację Petera z Gwen. Jest to też kolejny dowód na to, że superprodukcje zaczynają się zmieniać, i to w kierunku, który z pewnością spodoba się kobiecej części widowni. Emma Stone w pełni wykorzystuje każdą ze scen, tworząc postać inteligentną i zaradną. W odróżnieniu od Mary Jane, pojawiającej się w trylogii Raimego, nie oczekuje na ratunek, stara się samodzielnie wyjść z każdej opresji. Niesamowity Spider-Man z pewnością by zyskał, gdyby jeszcze większy nacisk położono na sceny Stone z Garfieldem. Między aktorami czuć chemię, a dialogi pomiędzy dwójką młodych ludzi są dobrze napisane.
Pieniądze wydane na efekty specjalne nie zostały zmarnowane i Nowy Jork wygląda niesamowicie. Zgodnie z aktualnym trendem, świat po którym porusza się Spider-Man jest mroczniejszy, dominuje ciemna kolorystyka. Kostium superbohatera jest niezwykle szczegółowy, idea nadania postaci ruchów podobnych do pająka wypadła bardzo dobrze w finalnym produkcie. Jest już tradycją to, że w większości produkcji o Człowieku Pająku pojawia się w epizodycznych rolach Stan Lee. Amerykański scenarzysta i rysownik komiksowy jest współtwórcą wielu postaci Marvela, w tym Spider-Mana. Wypatrujcie go podczas sceny w bibliotece.
Obsada filmu bardzo dobrze wykonała swoje zadanie, chociaż potencjał aktorski Emmy Stone nie został w pełni wykorzystany. Obyło się bez wpadek castingowych, a Andrew Garfield idealnie pasuje do roli dowcipnego, zadziornego Spider-Mana. Film ma wszystko to, co jest wymagane do stworzenia solidnej produkcji, czyniąc Niesamowitego Spider-Mana dobrym otwarciem kolejnej serii, pozwalającym z optymizmem patrzeć na kolejne produkcje z Andrew Garfieldem w roli głównej.
Moja ocena: 8/10
Czy polecam? Tak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz