Dramat sądowy to jeden moich ulubionych gatunków filmowych. Od zawsze lubiłem oglądać prawników rozwiązujących kryminalne zagadki, a potem przedstawiających swoje odkrycia na sali sądowej. Dlatego też tak chętnie zabrałem się do obejrzenia filmu, w którym główną rolę otrzymał Matthew McConaughey, a mianowicie Prawnik z Lincolna. Jest to opowieść o adwokacie, który broni swoich klientów w sytuacjach bez wyjścia, jeśli tylko odpowiednio mu za to zapłacą. Mick Haller o którym mowa żyje jak król, jest cyniczny i arogancki, ponieważ jest uznaną marką wśród prawników w Mieście Aniołów. Jego obojętność ulega przemianie w momencie, gdy zajmuję się sprawą gwałtu i pobicia młodej dziewczyny. Zostaje uwikłany w grę, która sprawia iż zaczyna mieć wątpliwości, dotyczącej własnej moralności.
Znany z wielu komedii romantyczny McConaughey doskonale odnajduję się tym razem w roli prawnika. Świetnie wciela się w rolę samca alfa, człowieka sukcesu, który zna swoje atuty i potrafi je bezwzględnie wykorzystywać. Możemy także podziwiać barwnych bohaterów drugoplanowych, którzy znacząco wpływają na pozytywny odbiór całego filmu. Partner Micka Frank Levin, w którego postać wciela się William H. Macy to sympatyczny cwaniaczek. Równie uda jest postać kierowcy Micka, którym jest Earl. Więź prawnika z szoferem, podobnie jak relacje z gangiem motocyklistów, nadają kumplowskiego tonu całej produkcji, a zarazem czynią ją lekką i przyjemną w odbiorze. Klient Micka grany przez Ryana Phillippe to postać na pierwszy rzut oka sympatyczna, ale wewnątrz zepsuta i zła. Typowy bogaty maminsynek, który wywołuje w widzu niechęć.
Mimo, iż tematyka poruszona w filmie nie jest zbyt oryginalna, to film można uznać za bardzo dobry. W kinie często poruszany jest temat moralności, również tej na sali sądowej, dlatego też produkcja ta nie wnosi nic nowego. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jeden z najlepszych dramatów filmowych powstałych w ostatnich latach, głównie za sprawą doskonałej roli McConaughey’ego.
Moja ocena: 8/10
Czy polecam? Tak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz