Na najnowszy film Martina Scorsese wyczekiwałem od dawna. Nasłuchiwałem wszystkich wypływających wieści na temat tej produkcji, a gdy pojawił się oficjalny zwiastun, wiedziałem już, że dzieło to będzie jednym z lepszych filmów w filmografii Scorsese. Po raz kolejny mamy okazję podziwiać kunszt aktorski Leonardo DiCaprio, który nie bez powodu uznawany jest za ulubionego aktora amerykańskiego reżysera. Kiedyś był nim Robert De Niro, jednak z upływem czasu zastąpił go młodszy kolega, który wciela się w główne role u Scorsese w XXI wieku. Wilk z Wall Street ma przynieść wreszcie statuetkę Oscara dla DiCaprio, ale nie zdziwiłbym się również, gdy otrzymał ją w kategorii najlepszy film o robieniu kariery.
Co przemawia za tym przypuszczeniem? Przede wszystkim świetna fabuła, która przedstawia życie oraz karierę Jordana Belforta, człowieka, który stał się słynny dzięki oszustwom giełdowym. Od tej chwili możemy wszyscy zapomnieć o Gordonie Gekko, ponieważ postać grana przez Michaela Douglasa wypada blado w porównaniu z postacią, w którą wcielił się DiCaprio. Stworzył nowy symbol chciwości, cynizmu i moralnego upadku. Wilk z Wall Street jest potwierdzeniem wielkiej charyzmy aktora, który wciela się w prawdziwego samca alfa, człowieka sukcesu, rekina finansjery, a zarazem narkomana oraz ofiarę losu. Wszystko to świadczy o jego wielkim talencie aktorskim i pretenduje go do zdobycia Oskara za tę rolę. Mamy także znakomita rolę drugoplanową dla Matthew McConaugheya, który wciela się na chwilę w rolę mentora Belforta.
Wilk z Wall Street uznawany jest przez krytyków za najlepsze dzieło w filmografii Scorsese od czasów „Kasyna”. Znakomicie napisane dialogi, które są niezwykle ostre oraz świetnie przedstawione na zdjęciach sceny z życia bohatera sprawiają, że ten prawie 3 godzinny film stale trzyma w napięciu. Choć ukazane jest wiele scen erotycznych oraz nagości to głównym obiektem fascynacji bohaterów są wielkie pieniądze. To chciwość uzależnia, napędza do działania oraz przemienia w królów życia. Wszystko to sprawia, że oglądający chciałby stać się Jordanem Belfortem.
Moja ocena: 9/10
Czy polecam? Tak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz